Atlas

DOTKNĄĆ NIEBA NA JEBEL TOUBKAL !
(31.05.2014)

Przypadek czasami rządzi światem i tak też było w mojej sytuacji. Przypadkowe zdjęcie, przypadkowy mail…i taka sytuacja poczyniła wstęp do egzotycznej wprawy do Maroko, gdzie jednym z punktów tej przygody było wejście na Jebel Toubkal (4167m n.p.m.). 31 maja 2014r. o godzinie 9.00 przy warunkach pogodowych znakomitych jak na tę wysokość przystało, przy temperaturze odczuwalnej na poziomie 0/-10 stopni C, udało się dotknąć toubkalowej piramidy zlokalizowanej na jego czubku. Widok przepalonych słońcem skalnych szczytów w barwie rdzy, ciepły wiatr i znakomita widoczność, to wszystko utworzyło w mym umyśle taką marokańska magię Atlasu. Choć obrazek ciekawy, to jednak droga do zdobycie jego czubka nie była taka prosta.

Start tej przygody rozpoczyna się w miejscowości Imlil. To właśnie tu kończy się droga asfaltowa i rozpoczyna się droga piaskowo/żwirowa. Afrykańskie słońce daje o sobie znać. W czasie tej trasy ciekawym zjawiskiem oprócz oczywiście widoków są również środki lokomocji, a konkretnie osły z ekwipunkiem turystów zmierzających właśnie na Toubkala.

Pierwszy dłuższy przystanek trafia się w miejscu świętym dla lokalnej społeczności, a kolejny na wysokości ponad 3000 m n.p.m. co powoli czuć w płucach. Finał tej dłuższej eskapady kończy się po około 6 godzinach drogi, która wije się pośród skalnych szczytów. Jest! Pojawia się nagle w oddali…. Ja nazywam to miejsce
„Królestwem Niebieskim”. Schronisko Toubkal na wysokości 3500 m n.p.m. to mekka wszystkich tych śmiałków, których celem jest właśnie Toubkal. Jest tu gwarno, światowo i smacznie. Nocleg w 20 łóżkowym pokoju nie należał może do atrakcji, ale ma to swój klimat, szczególnie nocne chrapanie lokatorów. Dla tych, którzy nie mogli zasnąć w tym również mnie…nocna – bezpłatna atrakcja a konkretnie to niebo spowite nad Atlasem, które powala swoim wyglądem, rozmaitością i efektami specjalnymi w wykonaniu gwiazd!

Poranek rozpoczął się bardzo wcześnie bo już o godz. 5.00. Choć na zewnątrz jeszcze ciemno, to moja decyzja wyjścia tak wcześnie podyktowana jest chęcią obejrzenia wschodu słońca, tam wysoko w górach. Wodospad, duże kamienie, podejście pod górę, małe kamienie i cholerny żwir! To on powoduje, że człowiek się niepotrzebnie męczy. I nie jest tego powodem wysokość i stromego podejścia, tylko tego, że co chwilę pomimo solidnego obuwia noga się ślizga i tracę równowagę…Kijki jak najbardziej są tu pomocne, ale nawet na ich wsparciu często przytrafia się niekontrolowany poślizg i zjazd. Wschód słońca wita mnie zza Toubkala i bardzo szybko wzbija się w górę.  Jeszcze tylko kilka stromych podejść i już widzę jego wierzchołek. Płaski, kamienisty i ta piramida.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *